Posłanka Pawłowicz i storczyki

Nie mam fejsbuka, więc nie wiem, co się na świecie dzieje. Podejrzewam jednak, że fejsbuk musi żyć sprawą związków partnerskich oraz sprawą posłanek Pawłowicz i Grodzkiej. Podejrzewam tak, bo inne miejsca w sieci tymi właśnie sprawami żyją, a jak w mediach elektronicznych się o czymś często mówi, o tym zaczynają mówić wszyscy. Wyrażają swoje poparcie lub oburzenie, tworzą demotywatory i je zamieszczają na swoich profilach, komentują, piszą statusy i je komentują. Słowem coś się dzieje.

Sprawa jest poważna i bulwersująca, więc niechybnie musi budzić zainteresowanie. Związki partnerskie muszą w końcu doczekać się jakichś prawnych regulacji. I lepiej byłoby, żeby były to w miarę liberalne regulacje. Zachowanie posłanki Pawłowicz, ujawnione na jakimś filmiku, było oczywiście skandaliczne i obrzydliwe. Tak jak obrzydliwe jest zachowanie każdej osoby, która publicznie kpi z innych, i która czerpie z tego satysfakcję. Rechotanie sali posłankę Pawłowicz niosło i widać było, że znajduje się w swoim żywiole. Pogarda dla mniejszości czy dla słabszych jest wpisana w duszę tego narodu.

Dzięki posłance Pawłowicz mogliśmy się poczuć lepiej. Niektórzy poczuli się lepiej, bo zobaczyli, że w swojej niechęci do „zboczeń” nie są osamotnieni i że wreszcie jest ktoś, kto nie boi się mówić prawdy. A wiadomo, że w Polsce mówienie prawdy wymaga wielkiej odwagi i poświęcenia, bo prawda w Polsce jest prześladowana przez różne wraże grupy. Inni mogli się poczuć lepiej, bo przekonać się mogli o swej otwartości i tolerancji. Oczywiście dawali wyraz swojemu oburzeniu, bo jak mu nie dać? Ale nie powinniśmy się tutaj dać zwieść liberalnemu i oświeceniowemu, a de facto mieszczańskiemu sumieniu. Wydaje się być czyste, ale czy jest? Nie sądzę, ale to już kiedy indziej.

Cała historia tym bardziej jest oburzająca, że okazuje się, iż posłanka Pawłowicz jest akademikiem. A od akademików oczekujemy, że nie będą obrażać publicznie ludzi i ich dyskryminować. W porządku, oczywiście, nie zawsze (na przykład antysemityzm dyskredytuje, ale jeśli tylko chodzi o Żydów, bo o niższości cywilizacyjnej Arabów można już raczej opowiadać bez skrępowania. Na tym polega istota mieszczańskiej nietolerancji: na przekonaniu o swojej wyższości opartym na identyfikacji z liberalnymi i oświeceniowymi wartościami – tolerancji, racjonalności, otwartości itp. My jesteśmy tolerancyjniracjonalniotwarci, zaś inni są nietolerancyjninieracjonalnizamknięci, więc zasługują na naszą pogardę. Mieszczański rasizm nie jest już rasowy, lecz kulturowo-społeczny). Zachowanie posłanki Pawłowicz było nie tylko skandaliczne, lecz uwłaczało także godności nauczyciela akademickiego i profesora. Uwłaczało, nie ma co do tego żadnych wątpliwości, więc część środowiska akademickiego wyraziło swoje oburzenie. Jak można się domyślić, inna część wzięła ją w obronę.

Ale do czego ja zmierzam? Ano do tego, że „cała” Polska żyje tym, że jedna pani obraziła drugą panią. Samo w sobie jest to rzeczą skandaliczną i pokazuje tylko, nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni, degrengoladę naszego życia publicznego i siłę zapiekłego w nienawiści polskiego zaścianka. Nie zmienia to jednak faktu, że „cała” Polska żyje spektaklem. Powtórzę raz jeszcze, nie zamierzam zaprzeczać, że pokazuje to, jak pod pewnymi względami jesteśmy nietolerancyjni, jak i temu, że tak obrzydliwe zachowanie nie przystoi osobom publicznym – posłom i akademikom. Nie przystoi nikomu. Nie w tym rzecz, a w tym, że polska opinia publiczna zarządzana jest właśnie poprzez spektakl, a jak rzekł Guy Debord: „W świecie rzeczywiście odwróconym prawda jest momentem fałszu”. Oburzenie skrywa nieczyste sumienie, a witalność jest objawem choroby. Dziś wszyscy znają posłankę Pawłowicz, niewielu zaś zna treść proponowanych ustaw o związkach partnerskich.

Informacje o vcxzzxcv

Amator dźwiękowego marginesu i muzyki popularnej, mainstreamowej literatury, prawie podróżnik. Z wykształcenia filozof.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Posłanka Pawłowicz i storczyki

  1. agababyjaga pisze:

    Prawda. Nie raz odczułam tolerancję „made in Poland” na własnej skórze. Polska to dziwny kraj jest …

  2. B.O. pisze:

    To dość nieodpowiedzialne napisać „Pogarda dla mniejszości czy dla słabszych jest wpisana w duszę tego narodu” i zostawić tak silną tezę bez cienia uzasadnienia… Abstrahując już od tego, że zdanie to z samej choćby swej natury nie może być ani prawdziwe, ani fałszywe.

    • vcxzzxcv pisze:

      Nie zamierzam wyrzekać się publicystycznej przesady, a uzasadnienia dostarcza pośrednio sam wpis, w którym identyfikuję dwie formy nietolerancji: „zaściankową” i „liberalną”, które rządzą naszą opinią publiczną. Jeśli zaś chcemy na poważnie spierać się w tej kwestii, to możemy to uczynić. I zacząć od przywoływanego przez historyków przykładu tolerancji XVI i XVII w. i zastanawiać się na ile miała ona ugruntowanie w określonych interesach, a na ile motywowana była moralnie. Możemy śledzić upadek praktyki tolerancji wraz z kontrreformacją i triumfem jezuityzmu… Dlaczego nie?

      Inna sprawa, jeśli teza ta ze swej natury nie może być ani prawdziwa, ani fałszywa, to po co domagać się jej uzasadnienia? Dla samej przyjemności abstrahowania? Czynność to, w mojej opinii, jałowa, ale jeśli ktoś lubi…

  3. B.O. pisze:

    Rzecz pierwsza: uzasadnianie tez mocnych i kontrowersyjnych jest publicystyczną normą, a przynajmniej być powinna. To tak, jakbym napisał, że „w walkę wszelkich mniejszości wpisany jest zamiar przejęcia władzy nad dominującą większością i narzucenie jej swojego etosu” i pozostawił owo zdanie całkowicie golutkim. Wolność słowa nie polega chyba na tym, że każdy może mówić BEZWARUNKOWO co mu się podoba.
    Rzecz druga:Skoro dyskutowana teza jest nieobalalna, to po co ją wygłaszać, dla przyjemności?

    • vcxzzxcv pisze:

      Co do kwestii pierwszej, zgoda. Ale napisałem wyraźnie, że uzasadnienia ma, w moim mniemaniu, przynajmniej pośredniego, dostarczać cały wpis. Może nie dostarcza, może to, że ma dostarczać, nie jest oczywiste, ale jakieś tam uzasadnienie przynajmniej miało być.

      Co do kwestii drugiej, zgoda, byłoby to zajęcie jałowe, ale ja przecież nigdzie nie twierdziłem, że ta teza jest nieobalalna. Wręcz przeciwnie, zaproponowałem nawet dyskusję na ten temat. To, że nie można jej nadać rygorów ścisłej naukowości (ach ta dusza narodu!), to inna sprawa przecież.

  4. roni pisze:

    Hmmm, na poziomie dyskursu akademickiego lub tekstu dziennikarskiego czysto publicystycznego jak najbardziej – tezy kontrowersyjne, mocne należałoby uzasadniać, jednakże w tekście o znamionach felietonu (a tak ten tekst odbieram) nie trzeba silić się na uzasadnianie. Co do wolności słowa, wydaje mi się że obejmuje ona także swobodę plecenia głupstw oraz tez, które pozbawione są uzasadnienia (co akurat obecnie w dyskursie publicznym jest normą), trzeba się jednak liczyć ze społeczną krytyką. Instytucjonalne ograniczenie wolności słowa powinno być minimalne i dotyczyć wypowiedzi jawnie wzywających do stosowania przemocy w stosunku do jednostek lub określonych grup społecznych. Dlatego wypowiedź pani Pawłowicz, choć obraźliwa i chamska, wolności słowa nie narusza, a głosy „oburzonych”, którzy odwołują się do instytucjonalnego zakazu „mowy nienawiści” mnie nie przekonują.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s